https://e-budownictwo.pl
reklama

Większość zaczyna od wymiany kotła. To najczęstszy błąd

Katarzyna Laszczak
Opracowanie:
W modernizowanych budynkach bardzo rzadko problemem jest samo źródło ciepła. Zdecydowanie częściej decydujące znaczenie ma hydraulika instalacji.
W modernizowanych budynkach bardzo rzadko problemem jest samo źródło ciepła. Zdecydowanie częściej decydujące znaczenie ma hydraulika instalacji. fot. freepik.com
Modernizacja ogrzewania w istniejącym budynku nie musi oznaczać generalnego remontu ani wymiany całej instalacji jednocześnie. Coraz częściej stosuje się podejście etapowe, które pozwala poprawić efektywność systemu grzewczego, uporządkować jego działanie i przygotować go na przyszłe zmiany. Jak zaplanować taką modernizację, by była bezpieczna technicznie i opłacalna w dłuższej perspektywie?

Spis treści

Od czego zacząć? Najpierw analiza, potem decyzje

Jednym z najczęściej popełnianych błędów przy modernizacji ogrzewania jest skupienie się wyłącznie na wymianie kotła lub pompy ciepła. Tymczasem nawet najbardziej nowoczesne urządzenie nie osiągnie deklarowanej sprawności, jeśli zostanie podłączone do instalacji o niestabilnych przepływach i nieuporządkowanej regulacji.

W modernizowanych budynkach bardzo rzadko problemem jest samo źródło ciepła. Zdecydowanie częściej decydujące znaczenie ma hydraulika instalacji i sposób wpięcia nowego urządzenia w istniejący układ – podkreśla Grzegorz Makulski, manager działu Heating Transfer w Kermi. – Brak stabilnych przepływów, nieczytelna regulacja czy przypadkowo dobrane elementy instalacyjne potrafią obniżyć efektywność całego systemu.

Rzetelna diagnoza instalacji powinna obejmować m.in.:

  • ocenę rzeczywistego zapotrzebowania budynku na ciepło,

  • analizę stanu technicznego instalacji i podziału na obiegi,

  • sprawdzenie temperatur zasilania i powrotu,

  • identyfikację problemów z regulacją i przepływami.

Dopiero na tej podstawie można określić, czy modernizacja może przebiegać etapami, czy wymaga głębszej ingerencji w układ.

Niższe temperatury pracy? Tak, ale nie „z automatu”

Starsze instalacje grzewcze projektowano z myślą o wysokich temperaturach zasilania. Wynikało to zarówno z dużych strat ciepła budynków, jak i z charakterystyki ówczesnych odbiorników. Dziś standardem jest dążenie do obniżenia parametrów pracy instalacji, co poprawia sprawność systemu i ogranicza koszty eksploatacji. Nie zawsze jednak da się to zrobić bez dodatkowych działań.

Trzeba jasno powiedzieć: trwałe obniżenie temperatury zasilania zawsze musi być poparte odpowiednimi warunkami po stronie budynku i odbiorników ciepła – wyjaśnia Grzegorz Makulski. – Jeżeli grzejniki zostały dobrane do wysokich parametrów, to bez ich wymiany nie da się obniżyć temperatury pracy instalacji – chyba że wcześniej znacząco zmniejszymy straty ciepła budynku.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wyjątkiem jest sytuacja, w której przeprowadzono skuteczną termomodernizację. Po dociepleniu przegród zewnętrznych zapotrzebowanie na moc spada, a istniejące grzejniki mogą pracować przy niższych parametrach. Dotyczy to m.in. wielu budynków z tzw. wielkiej płyty, gdzie po ociepleniu elewacji możliwe jest obniżenie temperatury zasilania bez wymiany odbiorników.

Prawidłowy proces modernizacji zawsze zaczyna się od zmniejszenia strat ciepła budynku – podkreśla ekspert Kermi. – Dopiero w kolejnym kroku przychodzi czas na dobór źródła ciepła, odbiorników oraz uporządkowanie hydrauliki i sterowania.

Hydraulika i sterowanie: mniej chaosu, więcej stabilności

W wielu modernizowanych budynkach instalacja grzewcza jest efektem lat rozbudów i doraźnych zmian. Dodatkowe pompy, niezależne regulatory i ręczne nastawy często komplikują system zamiast poprawiać jego działanie.

Dobrze zaprojektowany system transferu ciepła powinien być przede wszystkim prosty, a zatem czytelny, stabilny hydraulicznie i przewidywalny w działaniu – wskazuje Makulski. – Uporządkowanie sterowania i dystrybucji energii cieplnej ogranicza ryzyko błędów eksploatacyjnych i ułatwia serwis.

Nowoczesna modernizacja zakłada, że instalacja powinna:

  • zapewniać stabilne warunki hydrauliczne,

  • integrować sterowanie, zamiast je rozpraszać,

  • umożliwiać przyszłą rozbudowę systemu,

  • być zrozumiała dla użytkownika i serwisu.

To właśnie te cechy decydują o niezawodności i przewidywalności pracy ogrzewania w długim okresie.

Modernizacja etapami zamiast rewolucji

Coraz więcej inwestorów decyduje się na modernizację systemu grzewczego rozłożoną w czasie. Najpierw porządkowana jest hydraulika i sposób transferu ciepła, a dopiero później – w zależności od budżetu – wymieniane są kolejne elementy instalacji.

Warto, aby modernizacja zaczynała się od uporządkowania instalacji, a nie od pochopnej wymiany urządzeń – podsumowuje Grzegorz Makulski. – Takie podejście pozwala rozłożyć inwestycję w czasie i jednocześnie przygotować system na przyszłe zmiany, bez konieczności generalnego remontu.

Modernizacja ogrzewania nie musi oznaczać kosztownej rewolucji. Kluczowe są rzetelna diagnoza, stabilna hydraulika, uporządkowany transfer ciepła i czytelna regulacja. Dopiero na takim fundamencie źródło ciepła – nowe lub istniejące – może pracować efektywnie, zapewniając realne oszczędności, komfort użytkowania i długą żywotność całego systemu.

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na e-budownictwo.pl E-budownictwo