Spis treści
- Nagrody budują wiarygodność i zaufanie
- Biuro przestało być wyłącznie miejscem pracy
- Tym projektowanie domów różni się od wnętrz komercyjnych
- Naturalne, autentyczne materiały są kluczowe
- Powrót do natury to najmocniejszy trend we wnętrzach
- Kontekst to nie tylko otoczenie, ale też styl życia
- Minimalizm daje spokój w przebodźcowanym świecie
- „Apetyt na więcej jest zdecydowanie duży”
Nagrody budują wiarygodność i zaufanie
e-budownictwo.pl: Pracownia Saan w ostatnim czasie zdobyła prestiżowe nagrody. Jakie znaczenie mają one dla pani i zespołu? Czy realnie wpływają na pozycjonowanie pracowni?
Aleksandra Niedużak: To przede wszystkim ogromne docenienie naszej pracy – często bardzo intensywnej i wymagającej. Nagrody zaczęły pojawiać się w zasadzie dopiero w ubiegłym roku i mam poczucie, że dopiero teraz widać ich realne przełożenie na zainteresowanie pracownią.
Zaczęli zgłaszać się do nas klienci „z ulicy”, czyli nie z polecenia. Kiedy pytamy, skąd do nas trafili, bardzo często mówią, że widzieli publikacje w mediach branżowych i informacje o zdobytych nagrodach. I co istotne – większość tych kontaktów kończy się faktyczną współpracą. To pokazuje, że nagrody rzeczywiście budują wiarygodność i zaufanie.
Widzę też, że mają one duże znaczenie dla samych inwestorów. Szczególnie przy projektach komercyjnych klienci często liczą na to, że realizacja będzie miała potencjał do dalszych wyróżnień. W przypadku biur czy siedzib firm prestiż jest szczególnie ważny – nie tylko wizerunkowo, ale również wewnętrznie. Pracownicy czują dumę z tego, że funkcjonują w przestrzeni nagradzanej w międzynarodowych konkursach. Doskonale było to widać choćby przy realizacji Citi Handlowego w Warszawie.
Dlatego te nagrody są wartością dodaną dla obu stron. Dla nas to potwierdzenie jakości pracy, a dla inwestorów realne narzędzie budowania wizerunku i komunikacji swojej marki. To sytuacja, w której wszyscy zyskują.
Czy jury konkursów architektonicznych zwraca uwagę na inne aspekty niż klienci?
Zdecydowanie tak. Z naszego doświadczenia wynika, że jury często poszukuje w projektach elementów wyjątkowych, zaskakujących, takich, które wyróżniają realizację na tle innych. Czasem są to detale, których same nie traktowałyśmy jako kluczowych.
Bywało, że feedback jury był dla nas zaskoczeniem. Przy projekcie Citi Handlowego usłyszałyśmy, że widoczna jest w nim „kobieca energia” i określony feeling, choć nie projektowałyśmy go z taką intencją. Z kolei nagrodzone biuro Fresha zostało docenione m.in. za odważne użycie koloru. To przestrzeń bardzo wyrazista, nieoczywista – i nie dla każdego, ale właśnie ta oryginalność została zauważona.
Jury zwraca też dużą uwagę na kontekst miejsca. Było to szczególnie widoczne przy nagrodzonych domach jednorodzinnych – sposób wpisania budynku w otoczenie i relację z krajobrazem miał ogromne znaczenie. To inne kryteria niż te, którymi kierują się klienci, skupieni częściej na funkcji i budżecie.
Saan to pracownia, która składa się wyłącznie z kobiet. To świadomy wybór?
Nie był to plan od początku, raczej naturalny proces. Miałyśmy nawet niedawno krótki epizod współpracy z architektem, ale ostatecznie się nie sprawdził. Żartujemy, że los konsekwentnie prowadzi nas w stronę zespołu kobiecego.
Nie zamykamy się oczywiście na mężczyzn – CV spływają różne – ale faktem jest, że do tej pory najlepiej pracowało nam się w takim składzie. Każda z nas jest inna, ma inne kompetencje i wrażliwość, ale ta różnorodność bardzo dobrze się uzupełnia. Z czasem stało się to też elementem naszej tożsamości – żeńska energia w biznesie nie jest hasłem marketingowym, tylko realnym doświadczeniem codziennej współpracy.
Biuro przestało być wyłącznie miejscem pracy
Jak dziś definiujecie rolę wnętrza biurowego w kontekście efektywności i dobrostanu?
Biuro przestało być wyłącznie miejscem pracy. To przestrzeń, w której ludzie spędzają dużą część dnia – czasem jedną trzecią swojego życia. Dlatego kluczowe jest wspieranie różnych stylów pracy i realnych potrzeb użytkowników.
Każdy projekt zaczynamy od analizy organizacji: jej kultury, struktury, sposobu pracy. Jedne firmy funkcjonują bardzo formalnie, inne znacznie swobodniej – a przestrzeń powinna to odzwierciedlać. Staramy się projektować biura, które oferują wybór: miejsca do skupienia, pracy zespołowej, spotkań, ale też odpoczynku czy spożywania posiłków.
Coraz wyraźniej widać odchodzenie od klasycznych, dużych open space’ów. Feedback od pracowników jest jednoznaczny – trudno się w nich skoncentrować. Nawet jeśli open space się pojawia, staramy się go dzielić, tworzyć bardziej kameralne, intymne strefy. Komfort, poczucie bezpieczeństwa i możliwość wyboru to dziś podstawa. Biuro ma być miejscem, do którego chce się przychodzić – a to wcale nie jest już oczywiste.
Jak długo trwa proces od analizy do realizacji projektu biura?
To bardzo zależy od skali i sposobu pracy klienta. Inaczej wygląda projekt biura o powierzchni 200 m², a inaczej 2 000 m². Duże znaczenie ma też to, czy pracodawca angażuje pracowników w proces projektowy.
Zdarzają się klienci, którzy dokładnie wiedzą, czego chcą – wtedy proces jest krótszy. Są też tacy, którzy delegują przedstawicieli zespołów, menedżerów czy kierowników i wspólnie z nimi analizujemy potrzeby. Czasami klienci przychodzą już z gotowymi analizami, przygotowanymi przez wyspecjalizowane firmy – np. dotyczącymi stylu pracy czy nawet preferencji kolorystycznych użytkowników.
W praktyce mówimy raczej o tygodniach niż miesiącach. Małe biura to zwykle 2–3 tygodnie analiz, większe projekty – około 4–6, czasem do 8 tygodni. Branża klienta ma tu ogromne znaczenie: inne potrzeby mają prawnicy, inne firmy IT, jeszcze inne branża budowlana.
Tym projektowanie domów różni się od wnętrz komercyjnych
Czy podejście do projektowania wnętrz prywatnych różni się od pracy przy biurach?
Zdecydowanie tak. Ja osobiście zajmuję się głównie wnętrzami mieszkalnymi – podobno dlatego, że mam większą cierpliwość do ludzi. I rzeczywiście, różnica jest ogromna.
Dla klienta prywatnego dom czy mieszkanie to realizacja marzeń, coś bardzo osobistego. Często ma poczucie, że to jedyny projekt, którym się zajmujemy, i oczekuje pełnej dostępności. Pojawiają się telefony wieczorami, wiadomości prywatne, bardzo szczegółowe analizy każdego detalu – od płytek, przez armaturę, aż po to, co będzie trzymane na konkretnej półce w szafie.
W projektach komercyjnych skupiamy się bardziej na całościowej koncepcji. Mamy większą decyzyjność, łatwiej uzasadnić zmiany techniczne czy budżetowe. W biurach nigdy nie zadowolimy wszystkich użytkowników, dlatego projektujemy bardziej ogólnie. W mieszkaniach prywatnych detal ma ogromne znaczenie – bo ktoś będzie w tej przestrzeni żył na co dzień. To trudniejsze, ale też bardzo satysfakcjonujące, o ile potrafi się jasno wyznaczyć granice współpracy.
Naturalne, autentyczne materiały są kluczowe
Jakie elementy wnętrza mają największy wpływ na samopoczucie ich użytkowników czy mieszkańców?
Z mojego punktu widzenia kluczowe jest stosowanie autentycznych, naturalnych materiałów. Z czasem coraz bardziej odchodzimy od sztucznych zamienników.
Wraz z rozwojem doświadczenia coraz wyraźniej widzę, że kluczowym elementem projektowania jest stosowanie materiałów autentycznych i naturalnych. Jeszcze kilka lat temu być może byłabym bardziej otwarta na różnego rodzaju zamienniki, dziś jednak – szczególnie we wnętrzach prywatnych – staramy się konsekwentnie przekonywać inwestorów do wyboru prawdziwego drewna, kamienia czy szkła.
Oczywiście w przestrzeniach komercyjnych często musimy iść na kompromisy – skala, budżet, trwałość czy intensywność użytkowania nie zawsze pozwalają na zastosowanie naturalnych materiałów. Natomiast w domach i mieszkaniach prywatnych uważam je za absolutnie kluczowe. To one sprawiają, że przestrzeń jest autentyczna, „oddycha” i po prostu dobrze się w niej funkcjonuje.
Im więcej naturalnych materiałów, tym mniej chemii – a to bezpośrednio wpływa na nasze samopoczucie i zdrowie. Dlatego dziś powiedziałabym wprost: materiały naturalne są dla nas aktualnie sednem dobrego projektu.
Powrót do natury to najmocniejszy trend we wnętrzach
Czy mogłaby pani wskazać trendy, które obecnie dominują we wnętrzach mieszkalnych?
Zdecydowanie widać bardzo silny powrót do natury. Oprócz drewna – zarówno litego, jak i fornirów – ogromną popularnością cieszą się tynki mineralne i gliniane. Odchodzimy od idealnie gładkich ścian pokrytych gładzią na rzecz powierzchni, które są nieidealne, ale żywe i oddychające.
Tynki gliniane, złożone z gliny, piasku i minerałów, nadają wnętrzom surowy, organiczny charakter. Coraz częściej klienci mówią wprost, że chcą, aby ich dom czy mieszkanie „wyglądało jak jaskinia”. Estetyka jaskini – z jej miękkimi fakturami i naturalnością – staje się dziś bardzo wyraźnym nurtem.
Do tego dochodzą mikrocementy, beton oraz kamień naturalny, który coraz częściej wybieramy zamiast spieków czy materiałów syntetycznych. Kamień ma jedną ogromną przewagę – jest niepowtarzalny. Każdy slab ma unikatowy rysunek, czego nie da się osiągnąć w przypadku materiałów produkowanych masowo. Piękno tkwi tu w niedoskonałości i braku powtarzalności.
Wspomniała pani o „jaskiniach” – najbardziej pierwotnych schronieniach człowieka. Z czym jeszcze wiąże się ten trend?
Myślę, że to bardzo mocno wiąże się z powrotem do kolorów ziemi. Po latach dominacji szarości dziś wyraźnie skręcamy w stronę beżów, gliny, piasku i kamienia. To barwy, które dają poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
Równolegle coraz częściej stosujemy obłe formy – zaokrąglone narożniki, miękkie linie, organiczne kształty. Z jednej strony są one bardziej praktyczne, bo mniej podatne na uszkodzenia, z drugiej – budują przytulność. Mam wrażenie, że ludzie instynktownie szukają dziś wnętrz, które chronią, eliminują ostre kąty i nadmiar bodźców.
To wszystko wpisuje się w nurt projektowania organicznego, który odwołuje się do naszej pierwotnej natury. I przyznam szczerze – bardzo lubię ten kierunek, w którym obecnie zmierza architektura.
Czy Pani zdaniem to trwały trend, czy raczej chwilowa moda?
Trudno mówić o trwałości trendów. Już teraz widać pierwsze zmiany – pojawiają się nowe wzory, eksperymenty z podłogami, odchodzenie od klasycznych desek czy jodełek na rzecz mniej oczywistych układów.
Myślę, że ten nurt nie zniknie całkowicie, ale będzie ewoluował. Moda działa sinusoidalnie – w pewnym momencie coś się opatrzy i pojawia się potrzeba nowości. To naturalny proces.
Kontekst to nie tylko otoczenie, ale też styl życia
Jakie znaczenie ma dla Pani kontekst otoczenia i życia inwestora?
Kontekst jest dla nas absolutnie kluczowy – i nie chodzi tylko o miejsce, ale również o sposób życia klienta. Projektując dom w Bielawie, miałam okazję bardzo blisko współpracować z inwestorami, z którymi od początku znaleźliśmy wspólny język.
Zanim zaczniemy projektować, staramy się dokładnie poznać codzienne rytmy życia: o jakiej porze dnia domownicy są najbardziej aktywni, gdzie odpoczywają, jak korzystają z przestrzeni. Analizujemy światło, ekspozycję, relację z ogrodem i otoczeniem.
Czasem rozwiązania projektowe wynikają wprost z obserwacji – wiemy, że w danym miejscu pojawi się popołudniowe słońce, więc projektujemy tam przestrzeń do relaksu. Bez tej analizy projekty byłyby puste i pozbawione sensu.
Minimalizm daje spokój w przebodźcowanym świecie
Ceni Pani minimalizm. Czy to wybór estetyczny, czy także etyczny?
Dla mnie to jedno i drugie. Źle czuję się w przestrzeniach, w których dzieje się zbyt wiele. W świecie pełnym bodźców, informacji i napięcia wnętrza przeładowane formą i kolorem mogą negatywnie wpływać na samopoczucie.
Im mniej rzeczy na widoku, tym większy spokój. Ukryte przechowywanie, czyste linie, jasne przestrzenie – to daje ukojenie. Minimalizm jednak wcale nie oznacza niższych kosztów.
Wręcz przeciwnie – najmniejsze elementy są często najdroższe: minimalistyczne oprawy oświetleniowe, niewidoczne mocowania, skondensowana technologia. Pusta przestrzeń jest wymagająca i precyzyjna, a nie tania.
Czy minimalizm jest odpowiedzią na przebodźcowanie?
Zdecydowanie tak. Sama zaprojektowałam niedawno swój dom w takim duchu i po prostu dobrze mi się w nim żyje. Spokojne, jasne wnętrza pomagają się wyciszyć i odzyskać równowagę.
„Apetyt na więcej jest zdecydowanie duży”
Jakie są priorytety i plany pracowni na najbliższe lata?
Chcemy konsekwentnie rozwijać się w kierunku wnętrz prywatnych klasy premium – domów i rezydencji. Równolegle stawiamy na architekturę budynków mieszkalnych oraz wnętrza komercyjne, szczególnie biura i hotele.
W ostatnim czasie rozpoczęłyśmy projekt pięciogwiazdkowego hotelu w Casablance, co było dla nas bardzo ważnym doświadczeniem. Projekty hotelowe i komercyjne dają nam większą decyzyjność i dynamikę pracy.
Naszym celem jest także wyjście na rynki zagraniczne – szczególnie w cieplejszych krajach. Chcemy wykorzystać zdobyte nagrody jako impuls do dalszego rozwoju. Apetyt na więcej jest zdecydowanie duży.











