Spis treści
- Polski design: jakość, wolność i zaplecze produkcyjne
- Jakość tak, marka – wciąż za słaba
- „Skoro z Polski, to powinno być taniej”
- Koszty, logistyka i przepisy hamują ekspansję
- Gdzie jest potencjał? Konkursy, targi i odwaga
- Marketing jako narzędzie budowania przewagi, a nie kopiowania schematów
- Social media – narzędzie, nie strategia
Polski design: jakość, wolność i zaplecze produkcyjne
Uczestnicy branżowej debaty są zgodni: polski design jest dziś dobrze postrzegany na świecie, zwłaszcza przez pryzmat jakości wykonania i solidnego zaplecza produkcyjnego. Jak zauważa Beata Ignasiak, projektantka wnętrz i właścicielka Ignasiak Interiors, wszystko, co powstaje w Europie – w tym w Polsce – automatycznie zyskuje na wiarygodności.
– W Stanach, jeżeli ktoś powie, że miał projektanta z Europy, to jest efekt wow – podkreśla Beata Ignasiak.
Jednocześnie zwraca uwagę, że Polska jest jednym z globalnych liderów w produkcji i eksporcie mebli, a poziom wykończenia i dbałość o detal nie odbiegają od standardów zachodnich.
Młodsze pokolenie projektantów dodaje do tego jeszcze jeden element – wolność twórczą i narrację. Jak mówi Maria Gil, projektantka mebli i przedmiotów użytkowych, dziś trudniej mówić o jednym stylu narodowym, bo projektanci działają w globalnych realiach i chętnie eksperymentują. Wspólnym mianownikiem pozostaje jednak jakość i autentyczność.
Jakość tak, marka – wciąż za słaba
Największym wyzwaniem pozostaje jednak umiejętność sprzedaży polskiego designu jako produktu markowego. Przez lata wiele firm funkcjonowało głównie jako podwykonawcy dla zachodnich marek, oddając im nie tylko produkcję, ale i wartość brandu.
– Nie przykładaliśmy takiej wagi do tego, żeby promować swój brand i budować swój brand – przyznaje Beata Ignasiak. Jej zdaniem to wciąż pokłosie modelu, w którym polskie firmy skupiały się na wykonawstwie, a nie na długofalowej strategii marketingowej.
Ten problem potwierdza także Izabela Brola-Cieśluk, projektantka i strateg, współzałożycielka Brola & Bukowska Design Studio, wskazując, że dziś nie wystarczy dobry produkt:
– Nie wystarczy mieć ciekawego mebla, trzeba to potrafić pokazać – mówi, podkreślając rolę spójnej strategii marki, komunikacji i inwestycji w wizerunek.
Obecnie projektant musi być także przedsiębiorcą:
– My z tych designerskich twórczych i kreatywnych obłoków musimy zejść na ziemię i bardzo twardo stąpać po ziemi jako przedsiębiorcy. I to bycie przedsiębiorcą wymaga od nas zupełnie innego typu kompetencji, ale też zupełnie innego typu aktywności – podkreśla Beata Ignasiak.
„Skoro z Polski, to powinno być taniej”
Jednym z najbardziej dotkliwych stereotypów, z jakimi mierzą się projektanci, jest przekonanie, że polska produkcja powinna być tańsza niż włoska czy niemiecka. Maria Gil przywołuje doświadczenia z międzynarodowych targów, gdzie po informacji o produkcji w Polsce często pojawia się pytanie o cenę.
– Powinno być taniej w takim razie, skoro jest wyprodukowane w Polsce – Maria Gil słyszała wielokrotnie.
Tymczasem, jak zauważa Beata Ignasiak, koszty pracy w Polsce znacząco wzrosły i nie ma już ekonomicznego uzasadnienia dla niższych cen.
Edyta Barańska, artystka, projektantka szkła, właścicielka Barańska Design, dodaje, że przez lata Polska była postrzegana jako kraj „taniej siły roboczej”, co wciąż rzutuje na odbiór produktów. Jej doświadczenia pokazują jednak, że poza Europą – np. na rynkach Bliskiego Wschodu – polski projektant bywa postrzegany po prostu jako projektant z Europy, a nie z „tańszego” kraju.
Koszty, logistyka i przepisy hamują ekspansję
Oprócz wizerunku, realną barierą dla ekspansji zagranicznej są koszty operacyjne. Projektanci wskazują nie tylko na ceny produkcji, ale również na logistykę, cła i lokalne regulacje.
Maria Gil zwraca uwagę, że w przypadku rynków pozaeuropejskich koszt transportu i opłat celnych potrafi przekroczyć wartość samego produktu.
– Dla osoby, która dopiero zaczyna działalność, to po prostu podcina skrzydła – podkreśla.
Beata Ignasiak dodaje, że przed wejściem na nowy rynek kluczowe jest dokładne poznanie lokalnych uwarunkowań – od przepisów po nieformalne zasady współpracy. Brak tej wiedzy może sprawić, że nawet dobry produkt nie odniesie sukcesu.
Gdzie jest potencjał? Konkursy, targi i odwaga
Ekspertki są zgodne: polski design ma szansę praktycznie na każdym rynku, pod warunkiem dopasowania stylistyki i modelu biznesowego.
– Nie ma takich kierunków, gdzie polski design nie mógłby docierać. To wszystko zależy też od stylizacji, bo wiadomo, że coś, co jest projektowane na szwedzki rynek pewnie nie będzie się sprawdzało w Dubaju – mówi Edyta Barańska.
Europa pozostaje naturalnym kierunkiem dla młodych marek, ale Bliski Wschód, Azja czy wybrane rynki pozaeuropejskie oferują większą otwartość na nowe nazwiska.
Kluczową rolę w promocji odgrywają konkursy i obecność na międzynarodowych wydarzeniach. Edyta Barańska zachęca młodych projektantów do aktywnego udziału w konkursach, gdzie często zasiadają przedstawiciele firm i potencjalni partnerzy biznesowi. To droga relatywnie tańsza niż intensywna promocja w mediach społecznościowych, a często bardziej skuteczna.
Równie ważna jest decyzja o wyjściu z roli podwykonawcy i budowaniu własnej marki. Jak zauważa Izabela Brola-Cieśluk, coraz więcej firm w Polsce decyduje się na ten krok, co stopniowo zmienia pozycję polskiego designu na arenie międzynarodowej.
Marketing jako narzędzie budowania przewagi, a nie kopiowania schematów
Ważna jest także rola marketingu rozumianego nie jako zestaw gotowych trików, ale jako świadome budowanie tożsamości marki. Jednym z największych zagrożeń dla polskiego designu jest uleganie unifikacji i bezrefleksyjne powielanie tych samych wzorców komunikacyjnych.
Beata Ignasiak zwracała uwagę, że klasyczne podejście do marketingu, oparte na porównywaniu się do konkurencji i szukaniu „benchmarków”, często prowadzi do utraty własnego języka. W efekcie marki, mimo wysokiej jakości produktów, stają się trudne do odróżnienia. Tymczasem siłą projektanta powinna być autorska narracja i jasno zdefiniowane wartości, a nie próba wpisania się w aktualny algorytm czy modny trend.
– Róbmy swoje po swojemu, swoim językiem i swoją narracją. I wtedy znajdziesz takich klientów, którym też ta narracja będzie odpowiadać podkreśla – Ignasiak.
Na ten problem wskazywała również Izabela Brola-Cieśluk, zauważając, że na rynku pojawia się coraz więcej firm oferujących świetnie wykonane, lecz stylistycznie bardzo podobne produkty. Bez wyraźnej koncepcji i odwagi w definiowaniu własnej estetyki nawet najlepszy marketing nie zbuduje trwałej marki.
– Bardzo ważne jest to, żeby szukać. Szukać odpowiedzi na to, jakim, jaką firmą chce się być czy projektantem – mówi Brola Cieśluk.
Wniosek jest spójny: marketing w designie powinien wzmacniać unikalność, a nie ją rozmywać. Skuteczna komunikacja to taka, która jasno odpowiada na pytanie, kim jest marka, dlaczego robi to, co robi, i do kogo kieruje swoje projekty. Dopiero na tej podstawie działania promocyjne – od targów po media społecznościowe – mogą realnie wspierać rozwój biznesu, zamiast sprowadzać go do kolejnej, anonimowej propozycji na globalnym rynku.
Social media – narzędzie, nie strategia
Dla projektantów media społecznościowe są dziś standardem, ale nie zastąpią realnych relacji, targów i konkursów. Pełnią raczej funkcję portfolio, miejsca budowania wiarygodności i pokazania „ludzkiej strony” projektanta niż bezpośredniego generatora sprzedaży.
W globalnym świecie designu wygrywają dziś nie tylko dobre projekty, ale także konsekwentnie budowane marki, odwaga w wycenie własnej pracy i umiejętność poruszania się między kreatywnością a twardymi realiami biznesu.
Debata odbyła się w ramach sesji Wzornictwo. Nowa fala polskiego designu podczas 4 Design Days 2026







